poniedziałek, 15 września 2014

Drugie życie pewnego taboretu...

Pewnego deszczowego wieczoru, wyszłam na spacer z Karmelem, a wróciłam z psem i taboretem po przejściach. Kiedy go zobaczyłam przy trzepaku w tych strugach deszczu, zrobiło mi się go strasznie żal. Warstwy farb olejnych, odchodziły  jedna po drugiej. Porozklejany i rozklekotany, ale pewnie z ciekawą historią. Komuś służył przez lata, ale stał się nie potrzebny, więc go przygarnęłam. Miał swój urok, ale postanowiłam go odświeżyć, żeby jakoś się prezentował. Roboty miałam po łokcie, szlifowania, sklejania... Na koniec przetarłam go pastą wybielającą. Zakochałam się w nim po uszy... Najbardziej zachwyca mnie jego siedzisko z desek. Ciekawe ile ma lat, myślę że jest starszy ode mnie:)





25 komentarzy:

  1. ślicznie się prezentuje :)piękno w prostocie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo elegancko odnowiony :) Mam gdzieś podobny, ale nie ma tak ładnego siedziska :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! Fajnie wygląda z lawenda!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Mam taki sam :) Czeka na swoją kolej, ale jest w o wiele gorszym stanie. Pewnie dlatego ciężko mi się do niego zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  5. I dałaś mu drugie życie. Brawo...bardzo lubię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. ten taboret nadałby się idealnie do mojego salony jako stoli kawowy lub pod lampkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też kiedyś miałam podobny w domu...właściwie to nie wiem gdzie skończył, ale twój post to kolejny dowód na to zeby piec razy sie zastanowic zanim cos wyrzucimy :D
    W tej nowej odslonie wyglada super :)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na moje candy!

    OdpowiedzUsuń
  8. wygląda super :) pasowałby mi do pokoju :) czasami warto dać meblom drugą szansę, szczególnie jeśli są drewniane ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak taborecików teraz się nie używa tylko krzesła, fotele...Ten Twój jest szykowny i zasługuje na przygarnięcie szczególnie teraz po metamorfozie :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaiste przywróciłaś mu życie, prezentuje sie pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny ten "staruszek". Przywróciłaś mu życie ;)
    Prezentuje się rewelacyjnie - warto było włożyć w niego trochę pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny wielkie dzięki za miłe komentarze i wpisy. Pewnie za jakiś czas pokażę Wam coś nowego. Uzbierałam trochę tych staroci i będę tchnęła w nie nowe życie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Warto było, bo wdzięcznie się prezentuje! :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie rzeczy robić i podziwiać u innych też! Ratowanie od śmierci takich znalezisk to fantastyczna sprawa! Świetnie wygląda i posłuży jeszcze długie lata.:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taki taboret kojarzy mi się z dzieciństwem i domem dziadków :)) Nie wiem czy również nie zdecyduję się na taki zabieg, bo efekt jest niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też ostatnio odnowiłam swój mały taborecik, ale musze przyznać, że efekt nie jest tak wyjatkowy, jak Twoj:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne są takie meble z odzysku! Gdybym tylko miała więcej czasu to na pewno bym takie robiła

    OdpowiedzUsuń