poniedziałek, 13 lutego 2017

Łóżkowe dzierganki...

Ostatnie dwa tygodnie, przechorowałam, większość czasu spędzając w łóżku... A ponieważ nie potrafię odpoczywać nawet w chorobie, to chwyciłam ponownie za szydełko. No i po paru dniach wydziergałam pierwsze torebki, dla mamy i córki, czyli dla mnie i Julki. Szydełko zdecydowanie lepiej leży mi w ręce... Marzyły by mi sie kapcie, bamboszki. Spróbowałam parę razy podejść do tematu, ale odpadam. Nie potrafię jakoś ogarnąć internetowych schematów. Jestem wzrokowcem i najszybciej przyswajam wiedzę podglądając naocznie. Ale nie poddam się tak łatwo, jestem uparciuchem!





piątek, 10 lutego 2017

Szydełkowe szaleństwo

Moje postanowienie na ten rok, nauczyć się dziergać na drutach. To jedyna rzecz, której do tej pory nie ogarnęłam w swoim życiu. Podobnie z szydełkowaniem.  Udało mi się jedynie wydziergać pled z kwadratów babuni. I to wszystko... Jednak się zawziełam. Zpagetti i Bobbiny urzekły mnie już dawno. W końcu z pomocą, po kolejnym pruciu, wyszła spod moich rąk wyczekana poducha ...




piątek, 6 stycznia 2017

Brr...

Brr... W stolicy mało śniegu, ale mróz straszliwy. W taką pogodę to tylko herbata z miodem lawendowym w ulubionym kubku. Wspominam gorące wakacje...



środa, 21 grudnia 2016

Świątecznie.

"Zrodzony na sianie, w żłobie, w cieniu stajenki,
śpi w ramionach Matki Maryi, Jezus malusieńki.
Świętą noc jasna, pierwsza gwiazda opromienia,
gromadzą się wokół przyjazne stworzenia.
Lulajże Jezuniu snem spokojnym, szczęśliwym,
obdarz nas uśmiechem i szczęściem leciwym."

Kochani Życzę Wam 
radosnych, zdrowych i spokojnych 
Świąt Bożegonarodzenia.








środa, 16 listopada 2016

Jesiennie

Jeszcze trochę jesiennie... Kilka fotek zainspirowanych tą chwilą.



tu zdjęcia z zajęć w klubokawiarni" Kółko i krzyżyk". Robimy dynie. Rodzice i dzieci.





piątek, 16 września 2016

Stara skrzynka

Teraz padniecie... Czasami tak mam, że przywlokę coś do domu, jakąś rzecz z wystawki spod osiedlowego śmietnika. Nie nurkuję w kontenerze, ale zdarza się, że ludzie wyrzucają takie perełki, przedmioty z duszą. Kiedyś przywlokłam starą tarę, jakieś krzesło, stare deski i skrzynki. Dziś pokażę Wam metamorfozę jednej z nich. To stara skrzynka... skrzynka po gwoździach wyprodukowana przez Zakład Karny w Czarnem. Padam ze śmiechu, znam tamte okolice z podróży w zachodniopomorskie. Wystarczyło ją tylko dobrze wyszorować, pełna uroku. Wykorzystałam ją do zrobienia kompozycji ze sztuczną lawendą. Taka całoroczna ozdoba w mojej kuchni. Zamówiłam szablon z wzorem lawendy, naniosłam farbę. Na piance florystycznej i umoszczonym mchu  zamieściłam lawendę. Dla mnie czadowo. dałam jej drugie życie. Czy Wam też nadarzają się takie okazje "Uwaga śmieciarka jedzie!"? (polecam profil na fc).




czwartek, 15 września 2016

Anielice w dresówkach.

Do świąt jeszcze daleko, ale małymi kroczkami biorę się za pracę. Powoli wymyślam i szyję. W ostatnim czasie stworzyłam kilka uroczych Anielic. Ponieważ ostatnio uwielbiam dresówki a jest na nie moda, zaczęłam więc i ubierać w nie moje anioły. A żeby było oryginalnie maluję im żne wzory. Królują psiaki, króliki, sowy... Mam nadzieję, że i tym razem znajdą nowe domy!





W głowie mnóstwo pomysłów, tylko brak dodatkowych rąk i czasu... Serdeczności!

sobota, 3 września 2016

Powakacyjnie.

Nowy rok szkolny, nowe obowiązki, wyzwania... A tydzień temu jeszcze odpoczywaliśmy całą rodzinką nad morzem w Chorwacji. Ciężko się przestawić, dopada mnie chyba powakacyjna depresja. Tak, tak, jest coś takiego... Żyję jeszcze wakacjami i wspominam. I te parę chwil zatrzymanych w kadrze wrzucam na bloga. Nie będą to jednak fotki z pięknej plaży lecz... parę uroczych zakątków Splitu.

 Split. Widok na stare miasto od strony morza. Deptak Riva.





Stara część miasta, zabytki, piękne uliczki...









 



I to co uwielbiam... Lawenda!!! 



poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Assumptio Beatissimae Mariae Virginis in caelum

15 sierpnia, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. W naszej tradycji, to także Święto Matki Boskiej Zielnej. Chociaż mieszkam w dużym mieście i nie pochodzę z rodziny rolniczej, to święto jest bardzo bliskie memu sercu. 

 

Od dziecka ujmował mnie widok pięknie przyozdobionych ołtarzy w kościołach z tejże okazji. Kwiaty, owoce, warzywa, płody ziemi... Do dziś mam to w pamięci, chociaż na przestrzeni wielu lat, różnie to wyglądało. Dzisiaj w kościele, w którym byłam, ołtarz był bardzo skromny... nie tak jak 20, 30 lat temu...
Ale i tak nie omieszkam Wam pochwalić się bukietem zrobionym dosłownie w biegu na przykościelnej łące. Prostota jednak ujmuje moje serce, a bukiet robiony wspólnie z dziećmi jest dla mnie najpiękniejszy :)


środa, 10 sierpnia 2016

Od kuchni

Parę dni temu robiąc zakupy na pobliskim bazarze moim oczom ukazały się piękne kosze kurek. Już kilka razy przymierzałam się do zakupu, ale zawsze mówiłam sobie stop. Najlepiej smakują gdy sami je zbierzemy. Ale w tym roku ciężko to widzę. Otóż moja córka boi się panicznie much, pająków, wszystkich owadów. Ciężki okres, potrzeba zrozumienia, cierpliwości i opanowania. Wiem, że to z czasem minie. Ale w lesie... Każdy wie jak jest. Dlatego też, skusiłam się na zakup. Zupa kurkowa musi być w moim domu co sezon:)


Najlepiej smakuje mi gotowana z ziemniakami i podana ze śmietaną. A wy jak przyrządzacie? Do tego parę listków natki pietruszki, mniam:)